Kronika szkoły

1944/45



Zaczęły się wakacje pełne grozy tak dla nauczycielstwa, jak i dla dziatwy szkolnej. Zbliżał się bowiem front. Ludzie rozprószyli się po okolicznych wioskach, zostawiając swój dobytek na los szczęścia. W czasie działań wojennych wiele domów zostało zniszczonych, między którymi i budynek szkolny. Miejscowe nauczycielstwo poniosło również poważne straty. Najwięcej poszkodowani zostali kierownik szkoły p. Hobot i naucz. Jacorzyńska, którzy znaleźli się bez dachu nad głową.
Budynek szkolny przedstawiał bardzo opłakany widok. Z pięciu sal szkolnych zaledwie ocalała jedna. Nadchodził początek roku szkolnego. Pan Kierownik Hobot objął stanowisko podinspektora szkolnego w Radzyniu, p. Wośko Dominik przeniósł się do Lublina. Panie - mężatki p. hobotowa i p. Wośkowa po 5-letnim przymusowym urlopie wróciły znowu do pracy w szkolnictwie.
Do dnia 1 września Urząd gminy nie doprowadził budynku szkolnego do porządku, usprawiedliwiając się brakiem funduszów, nauczycielstwo było również bezradne, czekało tylko na rozporządzenie władz szkolnych - co robić dalej? Pod koniec września naucz. Jacorzyńska K. otrzymała rozkaz zorganizowania pracy w szkole. Zaapelowała do miejscowego społeczeństwa przedstawiając, że bez pomocy nic dokonać nie można. Ludność odniosła się bardzo życzliwie opodatkowując się po 100 zł od dziecka (z wyjątkiem najbiedniejszych). Niektórzy zaofiarowali natychmiastową pracę dla dobra swych dzieci. Na Zebraniu Rodziców dn. 1.X br. wybrano "Komitet remontu". ktory w ciągu 2 dni doprowadził trzy klasy do użytku szkolnego, a dzięki pogodzie już 4.X można było rozpocząć naukę. Z początkiem listopada kierownictwo objął p. Maj Jan i z pomocą ludności prowadzi dalej remont budynku szkolnego.
Zwołane zebranie rodzicielskie uchwaliło powtórne opodatkowanie po 100 zł od ucznia(cy) na prowadzenie dalszego remontu szkoły. Oprócz tego delegowani członkowie Koła Rodzicielskiego przeprowadzili zbiórkę po wszystkich domach.
Dzięki współpracy Koła Rodzicielskiego, Komitetu Remontu i szkoły zdołano przez listopad odbudować zawaloną północną połowę budynku szkolnego w której mieściły się dwie klasy i kancelaria oraz zreperowano i pokryto dach.
Również powstawiano do wszystkich okien pojedyncze ramy, zreperowano drzwi i prowizorycznie podłogi. Zniszczone zostały także sprzęty szkolne, biblioteka i wszystkie akta. Nadające się do wykorzystania ławki i szafy zreperowano i oddano do użytku szkolnego. Mimo tego brakowało ponad 60 ławek, szaf podręcznych i krzeseł dla nauczyciela. Z braku ławek nie można było wykorzystać odremontowanych sal szkolnych. Naukę zorganizowano w skróconym wymiarze, w trzech salach i na trzy zmiany.
Na podkreślenie zasługuje zrozumienie potrzeb szkoły przez Spółdzielnię Jutrzenkę w Trawnikach, która ofiarowała 64 tafli szkła na oszklenie okien; wartość podarowanego szkła wynosi koło 20 000 zł. Prace zabezpieczające budynek szkolny pochłonęły wszystkie fundusze Komitetu Remontu.
Dla uzyskania pieniędzy na dalsze prace przy remoncie szkoły zwołano zebranie gromadzkie przy obecności wójta i sekretarza gminy, na którym uchwalono obciążyć kwotą pieniężną wszystkich mieszkańców gromady, sklepy, przedsiębiorstwa i warsztaty rzemieślnicze. Opodatkowanie to nie dało spodziewanych wyników, z powodu wymiany banknotów pieniężnych i ograniczenia kwoty wymiennej - 500 zł na jeden dowód osobisty.
6-go stycznia VII klasa urządziła wspólny opłatek z choinką, herbatką i orkiestrą uczniowską. Mimo wojny, św. Mikołaj obdarzył podarunkami dzieci co wywołało ogólną radość uwieńczoną tańcami grona nauczycielskiego i dziatwy.
Szkolne Koło Czerwonego Krzyża wydatnie pomagało przejeżdżającym przez trawniki wysiedleńcom zza Bugu. Przewożeni towarowymi wagonami zupełnie nieogrzewanymi, przedstawiali obraz rzuconych na pastwę mrozów i nędzy "ludzi bezdomnych". Ze strony oficjalnych czynników nie robiono nic nad polepszeniem doli nieszczęśliwych, którym dzieci w wagonach umarzały - fakt autentyczny w Trawnikach.
Na gwiazdkę dla żołnierzy szkoła wysłała kilkadziesiąt paczek z różną zawartością. Szpitalom ofiarowała łóżko żelazne, bieliznę pościelową, koc, poduszkę, dwa sienniki i bieliznę osobistą.
S.K.C.K. zebrało dla wysiedlonych zza Bugu 10 kg mąki, 5 kg kaszy, 20 chleba, 50 kg węgla, 20 l mleka i 50 bułek dla dzieci.
Nauka w szkole odbywała się przy nieogrzewanych klasach - rozbite piece, brak opału - nieokitowanych prowizorycznych pojedynczych oknach. grono nauczycielskie pozbawione odzieży i obuwia pracowało z narażeniem zdrowia z przemrożonymi nogami i rękami. Z braku obuwia, jedna z nauczycielek była zmuszona wnieść z tego powodu podanie o urlop na czas (do) zimowy. Po śniegu, w silne mrozy chodziła do szkoły w rzymkach. Zamiast urlopu otrzymała 300 zł zapomogi - buciki damskie kosztowały w tym czasie około 5 000 zł. Miało to usunąć braki nauczycielki.
Drugiego grudnia dwu oficerów z bronią w ręku obrabowało doszczętnie mieszkanie kier. szkoły Maja. Zabrano wszystką bieliznę, odzież, obuwie, nawet grzebienie i kapelusze damskie, zegarki i co się tylko dało zabrać; należy nadmienić, że byli to oficerowie sowieccy. Komendant wojenny , sowiecki, zagroził aresztem, o ile będzie się z tego powodu robić "szum".
Okradzionym, z wydatną pomocą, ze swoim uszczerbkiem przyszła p. Hobotowa Eugenia i p. Malicka Maria, miejscowe nauczycielki. Dla okradzionych jedynym ratunkiem była wyprzedaż prywatnej biblioteki.
Nauczyciel nadal karmiony był słowami uznania, co miało mu wystarczyć do życia. Wynagrodzenie miesięczne wystarczało na kg masła według cen urzędowych.
Wymagania stawiano coraz cięższe, ale troski o nauczyciela i warunki bytowania nie przejawiał nikt. Samorząd Gminny nie dał ani grosza na remont szkoły, wydatki kancelaryjne, ryczałt gospodarczy. Jedynie na woźnego płacono 100 zł, później 200.
Od 15 grudnia zorganizowano kurs nauki o Polsce dla absolwentów szkoły z czasów okupacji niemieckiej. Kurs prowadzą: pp. Maj Jan, Hobotowa Eugenia i Ananiewicz Helena. W tym czasie, na interwencję Maja Jana przydzielono szkole z parcelowanego majątku 2 ha i 39 a gruntu. Na skutek klęski Niemiec i odzyskania ziem zachodnich, duża ilość dzieci wyjechała z rodzicami do stron rodzinnych.
Od 1 kwietnia p. Hobotowa przestała uczyć, musiano z tego powodu pracę szkolną przeorganizować i dostosować do zmniejszonej liczby etatów, do czasu mianowania nowej siły.
Okres wiosenny wykorzystano dla zdobycia środków pieniężnych na dalsze prowadzenie remontu szkoły. W tym celu, kurs nauki o Polsce, pod kierunkiem p. Ananiewicz odegrał w kwietniu przedstawienie "Mundur swatem". Impreza przyniosła dochodu 6275 zl. Z inspektoratu szkolnego otrzymano subwencji na remont szkoły 7500 zł, z wydzierżawienia pola szkolnego na ogródki warzywne 5 000 zł. Za uzyskane pieniądze kupiono 3 m3 desek na okna i ławki oraz 100 kg smołowca na dach.
Również szkoła wzbogaciła się o stare, zniszczone, papierowe mapy ścienne Polski, Europy i półkuli zachodniej, oraz 3 nowe mapy ścienne na płótnie: Azji, Afryki i Australii, podarowane szkole przez Maja Jana.
Od 29.IV do końca roku szkolnego otrzymała urlop dla poratowania zdrowia p. Jacorzyńska Karolina, co uszczupliło znowu skład grona nauczycielskiego. Od 1 maja została przeniesiona na własną prośbę do Radzynia p. Hobotowa Eugenia, na jej miejsce została mianowana od 16-go maja p. Majowa Bronisława żona p.o. kierownika szkoły.
Dotychczas szkoła, wspólnie z Kom. Rem. Szkoły i Kołem Rodzicielskim, bez żadnej pomocy samorządu gminnego, zdołała zebrać na remont i obsługę klasy przeszło 104 000 zł.
3 czerwca odbyła się uroczystość "Dnia Pieśni". Na program złożyły się występy wielogłosowego chóru szkolnego i chóru młodzieży dorosłej, orkiestry szkolnej, inscenizację, pląsy, korowody, recytacje, monologi i dialogi, tańce narodowe w oryginalnych strojach regionalnych - krakowskich i kujawskich itp. Na bogaty i interesujący program złożyło się 49 punktów; wykonanie programu zajęło przeszło 4-ry godziny czasu. Poszczególne punkty opracowane były przez Grono Naucz; chórami i orkiestrą oraz wielu inscenizacjami kierowała p. Malicka Maria, która najwięcej przyczyniła się do zestawienia podanego programu. Okolicznościowe przemówienie wstępne wygłosił Maj Jan.
Na uroczystości był obecny podinspektor szkolny p. Kalinowski, który w przemówieniu do zebranych podziękował w imieniu władz szkolnych za piękne wyniki, ogrom pracy i zgodną wspólną współpracę szkoły i rodziców. Słowami uznania wyraził swoją ocenę o poziomie i wartości odbytej uroczystości. W imieniu rodziców przemawiał samorzutnie p. Budzyński, który dziękował nauczycielstwu za intensywną pracę dla dobra dzieci i środowiska. Wzruszonym głosem wyrażał zachwyt nad odbytą uroczystością i wysiłkiem szkoły. Cała uroczystość odbyła się w nastroju wzajemnego zaufania szkoły i społeczeństwa, przy olbrzymiej frekwencji - część gości musiała odejść z braku miejsc. Dzień Pieśni odbył się w sali strażackiej oddanej szkole bezinteresownie przez naczelnika straży p. Zagrabę. Ze szkołą współpracowało Koło Rodzicielskie, Komitet Remontu Szkoły oraz rodzice dzieci i młodzieży biorącej udział w uroczystości. Stroje przygotowali rodzice z własnego materiału i na własny koszt.

Przed szkołą z Inspekt. szkolnymi p. Kalinowskim i p. Hobotem

"Kujawiak, kujawiaczek"...
Rozpoznani: 2) Jadwiga Wieczorkowska, 3) Tadeusz Batyra, 4) Osoba, 5) Jan Kowalczyk

"Idziem do ciebie, ziemio"... - inscenizacja
Rozpoznani: 1) Kazimierz Kłosiński, 2) Kazimierz Gileta, 3) Osobówna, 5) Tadeusz Batyra, 6) Ryszard Iwaniak

Szkolny zespół muzyczny

Marynarze

Krakowiaczek ci ja...
Halina Dybicka, Czesław Bojanowski, Zofia Nizioł, Maria Gileta (siedzi), Roman Budzyński, Irena Sieczkarek. Chłopca z prawej nie udało się rozpoznać

Gwiazdeczki i przedstawiciele krasnali

...Czerwona czapeczka na głowie mi płonie...

...Od wioseczki do wioseczki, idą, idą cyganeczki...

Dnia 10 czerwca powtórzono "Dzień Pieśni". Pochlebna ocena p. podinspektora Kalinowskiego o wysokim poziomie dnia pieśni zainteresowała Kuratorium, które delegowało zastępcę naczelnika wydziału Oświaty i Kultury p. Witkowskiego Mariana instruktora okręgowego, do zakwalifikowania czy program i wykonanie nadają się do wystawienia na scenie lubelskiej. Wizytacja wypadła pomyślnie dla szkoły.
Dzień pieśni był przykładem harmonijnej i zgodnej współpracy szkoły, młodzieży dorosłej, organizacyj społecznych, rodziców i całego środowiska.
Dochód z "Dnia Pieśni" wyniósł ponad 17 000 zł.
Koło Rodzicielskie urządziło 17 czerwca loterię fantową i zabawę taneczną z suto zaopatrzonym bufetem. Aby uzyskać większy dochód na remont szkoły, zarząd Koła Rodzicielskiego, Komitet Remontu Szkoły i Komitet Imprezy urządzili bufet składkowy. Fanty zostały zebrane wśród ludności gromady Trawniki. Impreza cieszyła się wielkim powodzeniem i dużą frekwencją. Losy wysprzedano w ciągu godziny. Również zabawa musiała być przedłużona na ogólne żądanie. Całość odbyła się w miłej i ciepłej atmosferze wzajemnego zaufania i przyjaźni. Loteria i zabawa dały czystego dochodu ponad 33 000 zł.
Z okazji "Tygodnia Morza" urządzono 23 czerwca uroczystość sobótki świętojańskiej. Na placu przed remizą strażacką leżącą nad Wieprzem zgromadziły się dzieci szkolne, strażacy, młodzież i ludność dorosła. Przy blaskach ogniska chór szkolny zaśpiewał wiele pieśni, po migotliwej powierzchni rzeki, płynęła w zieleni łódź z młodzieżą, od brzegów odbijały wieńce z zapalonymi świeczkami, a w górę strzelały barwne rakiety. Orkiestra szkolna pod kierunkiem p. Malickiej rżnęła od ucha do ucha siarczyste oberki, polki, słodkie walczyki, a nawet tanga i fokstroty. Cały plac pokrył się mrowiem tańczących dzieci i młodzieży.
Potężny reflektor rzucał snop światła na rozbawioną gromadę i z zapałem grającą orkiestrę, wieńcem okalającą koleżankę Malicką, która ze skrzypcami pod brodą, z rozwianym włosem przypominała słynnego wieszcza Wernyhorę.
Na zakończenie roku szkolnego odegrano przedstawienie szkolne p.t. Jak Kasia gąski pogubiła i urządzono zabawę rodzicielską, na której przygrywała do tańca orkiestra szkolna, której zgotowano niekończące się owacje, oklaski i okrzyki brawa, oraz uznania. Przedstawienie organizowała p. Ananiewicz Helena przy współudziale orkiestry (operetka) rodziców i osób postronnych.
Do zespołu muzycznego szkolnego należy część młodzieży dorosłej, byłych wychowanków p. Malickiej.
Z przedstawienia i zabawy rodzicielskiej zebrano na remont szkoły powyżej 10 000 zł. Rozdaniem świadectw zakończono 16 lipca rok szkolny 1944/45.



1939-44 - 1945-47



Napisz do mnie aktualizacja:
24.11.2004
powrót do poprzedniej strony powrót na początek strony